Rumianek na ból brzucha, mięta na niestrawność, szałwia do płukania gardła, kminek do kapusty przeciw wzdęciom… Ziołolecznictwo, nawet w zakresie domowym, obejmuje szeroką gamę surowców i zastosowań. Z uwagi na tematykę strony, kilka słów napiszę jedynie o niewielkim, ale bardzo znaczącym dla młodych mam wycinku tego asortymentu – rumianku, koprze włoskim i anyżu.

Jako pierwszy najpopularniejszy z powyższej trójki – rumianek. Surowcem jest kwiatostan lub kwiat rumianku pospolitego, po łacinie nazywanego Matricaria chamomilla lub Chamomilla recutita, przy czym ta druga jest obecnie nazwą synonimiczną, a więc mniej oficjalną. Między kwiatostanem a kwiatem jest w tym przypadku różnica wizualna – kwiatostan to całe „kwiatki”, czyli żółte środki otoczone białymi „płatkami”, natomiast kwiat to drobne „nitki” pochodzące z żółtego środka kwiatostanu. Rozróżnienie to wynika z faktu, że kwiatostan, tj. koszyczek rumianku, składa się z dwóch typów kwiatów – mnóstwa małych, nitkowatych w kolorze żółtym i dużo mniejszej liczby białych o długim języczku.

      Na domowe potrzeby można też korzystać z kwiatostanów innego gatunku – rumianku bezpromieniowego (M. dioscoidea). W naturze wygląda jak taki „oskubany” z białych „płatków” rumianek pospolity.

Niekiedy w sklepach zielarskich czy aptekach dostępny jest jeszcze trzeci surowiec rumiankowy, a pochodzący z rumianu szlachetnego, zwanego potocznie rumiankiem rzymskim. Jakkolwiek zastosowanie go na ból brzucha jak najbardziej może pomóc, to jest to zioło przeznaczone przede wszystkim do przemywania włosów blond w celu ich rozjaśnienia i zmiękczenia.

Wszystkie trzy powyższe surowce zawierają olejek eteryczny oraz kilka głównych grup związków chemicznych, np. flawonoidy i furanokumaryny. Najszlachetniejsze i najskuteczniejsze są odmiany, z których uzyskać można olejek w barwie niebieskiej do szafirowej, ale nie każdy producent takowe sprzedaje. Należy też zauważyć, że rumianek pospolity jest zasadniczo silniejszy w działaniu niż bezpromieniowy, a ten z kolei niż rumian szlachetny.

Kupując olejek rumiankowy, a nie ziele, należy szukać właśnie niebieskiego, a przynajmniej zielono-niebieskiego. Wersje bezbarwne czy żółte są znacząco mniej wartościowe, ale też i o wiele tańsze. Decydując się na to bardziej ekonomiczne rozwiązanie, trzeba dociekać, czy ma się do czynienia z olejkiem naturalnym, identycznym z naturalnym, czy w ogóle z kompozycją „rumiankową”. Ta ostatnia ma walory jedynie zapachowe i zdecydowanie odradzam jej stosowanie do czegokolwiek innego niż aromatyzowanie powietrza. Dawkowanie olejku dobrej jakości to 3-4 krople do trzech razy dziennie.

Oczywiście najpopularniejszą formą, w jakiej stosuje się rumianek, jest napar, czyli popularna „herbatka”. Zakładając, że do dyspozycji jest akurat surowiec niesaszetkowany, do szklanki należy wsypać płaską łyżkę stołową, zalać wrzątkiem, przykryć, np. spodkiem i odstawić na 15-20 minut. Po tym czasie należy odcedzić „fusy”, a powstały płyn wypić w ciągu dwóch-trzech godzin. Takich herbatek można pić do trzech dziennie w celu uspokojenia się, złagodzenia bólu związanego ze skurczem jelit lub miesiączką albo stanami zapalnymi przewodu pokarmowego.

Rozcieńczony napar rumiankowy można też pić w czasie upałów jako przyjemny, nieco ziołowy napój. W takim przypadku na szklankę wody przypadać będzie pół łyżki kwiatostanów.

Taka słaba herbatka może też służyć do dopajania niemowląt i małych dzieci – od jednej do trzech łyżek stołowych dziennie od pierwszego miesiąca życia do roku, a powyżej tego wieku już 100-150ml na dobę. Jest to pomocne nie tylko dla utrzymania odpowiedniego nawodnienia dziecka w czasie upałów lub gorączkowania, ale też usposabia je do snu i zmniejsza prawdopodobieństwo kolki. Jeśli już kolka się pojawi, należy podawać nierozcieńczony napar – w zależności od reakcji, u niemowląt od jednej łyżki stołowej dziennie do czterech, a u dzieci powyżej dwóch lat 150ml trzy razy dziennie.

Ważna uwaga – przed pierwszym podaniem dziecku rumianku pod jakąkolwiek postacią, należy sprawdzić, czy nie jest ono na niego uczulone. Najprościej jest to zrobić nakładając kroplę naparu na skórę, np. rączki. Kategorycznie nie może to być buzia! Zaczerwienienie, opuchlizna czy swędzenie sugerują alergię na rumianek i niemożność podawania produktów z nim w składzie. Prawdopodobne jest również uczulenie na inne rośliny z tej samej rodziny, tj. Astrowatych (Złożonych).

U dzieci rodziców, którzy sami są alergikami, istnieje o 30% do 70% większe ryzyko wrodzonych uczuleń.

Drugie zioło z omawianej trójki to koper włoski (fenkuł). Nie należy go mylić z popularniejszym w naszym kraju koprem ogrodowym (koperkiem). Są to osobne gatunki, odpowiednio Foeniculum vulgare i Anethum graveolens. Z botanicznego i „kuchennego” punktu widzenia, fenkuł dzieli się na dwie odmiany – słodką (częstszą w domu) i gorzką (raczej w zielarstwie). Różnica, polegająca na smaku surowców z danej odmiany, wynika z mniejszej lub większej zawartości jednego związku chemicznego w olejku.

      Surowcem do stosowania w ziołolecznictwie jest suszony owoc, czyli potocznie nasiona oraz wyizolowanych z nich olejek eteryczny. Działanie jednego i drugiego jest co do kierunku zbliżone, tj. obejmuje wpływ na hormony, proces trawienia, górne drogi oddechowe oraz skórę.

Oddziaływanie w pierwszym zakresie wynika z blokowania hormonów androgenowych, czyli m.in. testosteronu i imitowania wpływu estrogenu, a przekłada się na:

– pobudzanie produkcji mleka

– regulację długości cyklu miesięcznego i odczuwalności krwawień

– poprawę nawilżenia skóry i wydelikatnienie jej w dotyku

– łagodzenie trądziku androgennego i związanego z nim łojotoku

– hamowanie łysienia androgennego (tzw. typu męskiego)

Wpływ na układ pokarmowy to z kolei:

– pobudzanie trawienia i apetytu

– hamowanie procesów gnilnych w jelitach (głównie przez działanie przeciwgrzybicze olejku)

– łagodzenie wzdęć i „bulgotania w brzuchu”

Oprócz powyższych zauważalne jest też działanie wykrztuśne i zwiększające oczyszczanie dróg oddechowych ze śluzu oraz moczopędne.

Należy pamiętać, że przy dłuższym stosowaniu, szczególnie w formie kosmetyków, może występować większa wrażliwość skóry na światło słoneczne.

Dawkowanie zależy, naturalnie, od używanego surowca – olejek podaje się po 4-5 kropli na łyżeczce cukru, miodu lub mleka po 3-4 razy dziennie. Z kolei owoc, najlepiej świeżo mielony, można zaparzać w proporcji 2g na 200ml wrzątku i spożywać porcjami w ciągu dnia lub w formie po prostu proszku po pół grama przy posiłku, np. jako przyprawę bezpośrednio na talerz.

Z powodu działania na układ hormonalny, bezwzględnym przeciwwskazaniem jest ciąża.

Identycznie jak przy rumianku, należy przeprowadzić próbę na ewentualność uczulenia u osób dotąd nieużywających kopru włoskiego ani innych pokrewnych mu roślin (koperek, kminek, pietruszka, marchewka, seler, anyż itp.).

Ostatni, trzeci z kolei wśród opisywanych tutaj składników, jest anyż. Większość osób kojarzy jego słodki, specyficzny smak i zapach, czy to z ciasteczek, czy też z popularnej nad Morzem Śródziemnym anyżówki. Z przypomnieniem sobie jego wyglądu będzie już trudniej, a jeśli już, to na myśl zapewne przyjdą śliczne „gwiazdki” tak często widoczne na zdjęciach grzanego wina czy zimowych herbat. Sam anyż jako przyprawa może być właśnie w formie takich „gwiazdek”, będących z botanicznego punktu widzenia owocem dalekowschodniego  badiana właściwego (łac. Illicium verum). W zielarstwie krajowym znacznie częściej wykorzystywany jest jednak owoc występującego w Europie, w tym czasami w Polsce, biedrzeńca anyżu (łac. Pimpinella anisum). Wspomniane gatunki nie są ze sobą spokrewnione, aczkolwiek działanie oraz zapach i smak są na tyle zbliżone, że uważam za sensowne opisywanie ich razem.

Podobnie, jak surowce koprowe i rumiankowe, także anyżowe swoje działanie zawdzięczają zawartości olejku eterycznego, kumaryn i flawonoidów. Owoce obydwu gatunków mogą być stosowane w celu pobudzenia produkcji mleka, łagodzenia problemów trawiennych (skurcze, wzdęcia, niestrawność) i skórnych (trądzik androgenny, łojotok, łysienie typu męskiego u kobiet) oraz objawów przeziębienia (kaszel tzw. „mokry”, gorączka). Dodatkowo płukanie ust przetworami anyżu pomoże przy nieprzyjemnym zapachu z ust, pleśniawkach czy stanach zapalnych dziąseł.

Anyż może być zażywany pod postacią zmielonego owocu, np. do przyprawiania posiłków, a także jako napar czy olejek do wcierania. Dla przygotowania naparu należy łyżkę stołową świeżo sproszkowanych owoców zalać szklanką wrzącej wody lub mleka i pod przykryciem przez kwadrans zaparzać. Po odsączeniu pije się 3-4 razy dziennie po 100ml.

Olejek doustnie podaje się po 5-8 kropli na cukrze, miodzie lub mleku. Można też używać go do smarowania pleców, klatki piersiowej czy stóp jako preparatu rozgrzewającego, ale trzeba go wpierw rozcieńczyć jakimś tłustym olejem, np. słonecznikowym, migdałowym czy oliwą.

Podobnie, jak koper włoski, anyż przeciwwskazany jest w ciąży, z racji możliwego wpływu podobnego do estrogenu.

 
 

mgr farm. Łukasz Lechowski

 

Bibliografia:

1.      Barnes J. i wsp., “Herbal medicines”, wyd. 3., Pharmaceutical Press, Londyn, 2007

2.      Braun L., Cohen M. i wsp., “Herbs and Natural Supplements: An Evidence-Based Guide”, t. 2., wyd. 4., Elsevier, Sydney, 2015

3.      Kohlmünzer S., „Farmakognozja”, wyd. 5., PZWL, Warszawa, 1998

4.      Matławska I. i wsp., „Farmakognozja”, wyd. 3., UM im. K. Marcinkowskiego w Poznaniu, Poznań, 2008

5.      Mutschler E. i wsp., „Farmakologia i toksykologia Mutschlera”, MedPharm, Warszawa, 2009

6.      Skidmore-Roth L., „Mosby’s Handbook of herbs and natural supplements”, wyd. 4., Mosby Elsevier, St. Louis, 2010

7.      Ulbright C.E., “Natural Standard Herb & Supplement Guide: An Evidence-Based Reference”, Mosby Elsevier, Maryland Heights, 2010

8.      https://rozanski.li/359/kwiat-rumianku-anthodium-chamomillae/

9.      https://rozanski.li/387/biedrzeniec-anyz-pimpinella-anisum-l/

10.  https://rozanski.li/451/rumianek-bezpromieniowy-matricaria-matricarioides-less-porter-m-discoidea-dc/

11.  https://rozanski.li/1206/owoc-kopru-fructus-foeniculi-i-olejek-koperkowy-oleum-foeniculi-w-medycynie/

12.  https://rozanski.li/2479/owoc-anyzu-gwiazdkowatego-fructus-anisi-stellati-w-dawnej-medycynie-oficjalnej/